Zima ma w sobie obietnicę ciszy: mniej kwitnienia, mniej pyłu, mniej „wiosennej wojny” w nosie. A jednak wielu osobom właśnie wtedy zaczyna się najgorsze: zatkany nos, wodnisty katar, kichanie seriami, swędzące oczy, kaszel, czasem gorszy sen i poranne „zatoki z betonu”. Najczęściej to alergie zimą.
To nie jest fanaberia. Zimą alergeny nie znikają – zmieniają adres. Część przenosi się do domu (i siedzi blisko twarzy, całą noc), a część potrafi pojawić się na zewnątrz wcześniej, niż się człowiekowi wydaje – jak leszczyna, która w Polsce bywa aktywna już od stycznia i często rozkręca się w lutym (w zależności od pogody).
Ten artykuł jest o alergiach zimą: jak odróżnić trzy najczęstsze scenariusze, co zrobić od razu i jak podejść do diagnostyki, żeby nie błądzić.
Zima nie wyłącza alergii – tylko zmienia warunki gry
W sezonie grzewczym dzieją się trzy rzeczy naraz:
- Siedzimy w domu dłużej (a więc dłużej oddychamy tym samym powietrzem).
- Wentylacja bywa gorsza (bo mniej wietrzymy, okna zamknięte, czasem szczelne mieszkanie).
- W sypialni dostajemy „mikroekspozycję” 6-9 godzin dziennie: pościel, materac, kurz, czasem wilgoć w narożniku, czasem sierść.
Efekt: alergie zimą wyglądają jak przeziębienie, ale w przeciwieństwie do zwykłego wirusa, trwają tygodniami i wracają w schemacie.
„Co teraz pyli?” – leszczyna zimą (tak, naprawdę)
Jeśli zimą objawy nasilają się głównie na zewnątrz, a w domu jest ciut lepiej, w grę wchodzi pyłek drzew. W Polsce szczególnie ważna jest leszczyna (Corylus), której sezon pylenia w badaniach z polskich miast potrafił zaczynać się już w styczniu (choć bywa też później) i wchodzić w luty/marzec – zależnie od warunków termicznych.
Jak to zwykle wygląda?
- kichanie seriami, wodnisty katar,
- świąd nosa i oczu,
- pogorszenie na spacerze, w wietrzne dni,
- czasem „uderzenie” po wejściu do ogrzanego pomieszczenia (śluzówka reaguje mocniej).
To ważne, bo wiele osób myśli: „zima = brak pyłków”, a potem nie rozumie, czemu leki „na przeziębienie” nic nie dają.

„Zimą też mnie bierze” – trzy najczęstsze scenariusze
1) Roztocza kurzu domowego (klasyk sezonu grzewczego)
To jeden z najczęstszych powodów całorocznych objawów, które zimą potrafią się nasilać — bo więcej czasu spędzamy w sypialni i w domu, a ekspozycja z pościeli jest stała.
Wskazówki, że to może być to:
- najgorzej w nocy i rano, po przebudzeniu,
- nasilenie przy ścieleniu łóżka, sprzątaniu, trzepaniu koców,
- przewlekły zatkany nos, nawracający katar, czasem kaszel,
- u części osób współistnieje astma lub świszczący oddech.
2) Zimowe pyłki (leszczyna, czasem olsza)
Tu objawy są bardzo „pyłkowe”, tylko w nietypowej porze.
Wskazówki:
- gorzej na zewnątrz niż w domu,
- skoki objawów w cieplejsze dni zimy, przy wietrze,
- oczy i nos reagują bardziej niż gardło/dół dróg oddechowych,
- w sezonie pojawia się powtarzalność: „znowu to samo, co rok temu”.
3) Coś w powietrzu w domu (wilgoć/pleśń, ale też drażniące czynniki)
Wskazówki:
- nasilenie w konkretnych pomieszczeniach (łazienka, sypialnia, przy oknach/narożnikach),
- zapach stęchlizny albo parujące okna i „wieczna wilgoć”,
- poprawa po wyjściu z domu na kilka godzin/dni i powrót po powrocie.
Szybki autotest: alergia czy przeziębienie?
Zimowa alergia potrafi udawać infekcję, ale są różnice:
Bardziej alergia, jeśli:
- objawy trwają >10-14 dni bez typowej „kulminacji i zejścia”,
- dominuje swędzenie nosa/oczu, kichanie, wodnisty katar,
- nie ma gorączki, a ból mięśni i „rozbicie infekcyjne” nie gra pierwszych skrzypiec,
- pojawia się schemat miejsca/czasu (rano, w sypialni, na spacerze).
Co możesz zrobić od razu (zimowy plan minimum)
To są ruchy „tu i teraz”, które często przynoszą ulgę zanim jeszcze zrobisz testy.
1) Sypialnia: zacznij od miejsca, gdzie spędzasz najwięcej godzin
- pierz poszewki regularnie (częściej w sezonie objawów),
- odkurzaj materac i okolice łóżka (najlepiej sprzętem z dobrym filtrem),
- ogranicz „magazyny kurzu”: narzuty, dywany przy łóżku, stosy ubrań na krześle.
2) Wilgotność i wentylacja: zimą to steruje objawami częściej niż myślisz
- krótkie, intensywne wietrzenie (zamiast uchylonego okna na pół dnia),
- nie susz prania w zamkniętym pomieszczeniu bez wietrzenia,
- jeśli masz nawracający problem z wilgocią – potraktuj to jak priorytet zdrowotny.
3) Jeśli podejrzewasz leszczynę: zmień taktykę „wyjść”
- obserwuj dni cieplejsze i wietrzne (często wtedy jest gorzej),
- po powrocie do domu: mycie twarzy, przepłukanie nosa solą fizjologiczną – proste, a czasem robi robotę.
Biorezonansowe testy alergiczne – jak przygotować się do wizyty, żeby dostać konkret
Tu nie chodzi o „zrobienie wszystkiego”. Chodzi wyłącznie o to, żeby ustalić: co dokładnie uruchamia objawy zimą – roztocza, pyłki (leszczyna/olsza), czynniki domowe związane z wilgocią, zwierzęta, a czasem miks wszystkiego.
Co zwykle ma sens w zimowym pakiecie diagnostycznym
- wywiad + sezonowość + miejsce nasilania objawów,
- testy w kierunku roztoczy (bardzo często),
- testy w kierunku pyłków drzew (zwłaszcza leszczyna/olsza, jeśli objawy są „zewnętrzne”),
- rozważenie ekspozycji domowej (wilgoć, wentylacja) równolegle do badań – bo to wpływa na objawy niezależnie od wyniku.
Umów testy alergiczne i sprawdź czy alergie zimą Cię dotyczą. Skontaktuj się i opowiedz o nam o swoich objawach!



